Dude. Koleś. Jeff Bridges. Nie jest aktorem szczególnie utalentowanym ani charyzmatycznym. Trudno porównywać go z Alem Pacino, Robertem de Niro, czy – z innej metrykalnej półki – Danielem Day-Lewisem, a jednak podczas gdy taki Robin Williams od lat dryfuje w przygnębiającej filmowej drugiej lidze, Bridges wciąż gra w filmach głośnych i prestiżowych. Prawdopodobnie dostanie w tym roku Oscara.Zobacz cały artykuł w serwisie www.filmweb.pl »